.

Obserwatorzy

piątek, 2 listopada 2012

Minimalizm

Przez ostatnie dwa dni nie zrobiłam prawie nic,nic mi się po prostu nie chciało,jakoś tak źle się czuję ,mam tylko nadzieję ,że to nie początki grypy,z ledwością wykończyłam te dwa maleństwa uszyte w środę.A i jeszcze uszyłam obiecany córci kołnierzyk ale fotek zapomniałam zrobić więc będą jutro.




Dzisiaj tylko te dwa aniołki,jeden to zawieszka do kluczy ,a drugi to broszka,siostrzyczka szyła i krzyczała "uszyj ,uszyj zobacz ile to pracy z takim maleństwem".Więc Betinko oto one.

8 komentarzy:

Angela Masa Solna pisze...

Ale śliczniutkie te aniołeczki :)))

Betinka :) pisze...

słodziaczki :)

Pracowite Słoneczko pisze...

Ale maleństwa! wiem, że takie mikroskopijne rzeczy najtrudniej się szyje:)

Karolina pisze...

Fajniutkie :)

Aga pisze...

slodkie malenstwa

ania121971 pisze...

Podziwiam,aniołki są urocze:)

Yrsa pisze...

Małe rzeczy, wbrew pozorom , szyje się o wiele trudniej niż duże , wymagają więcej precyzji , staranności i skupienia.
Pomimo złego samopoczucia sprostałaś zadaniu , wykonałaś śliczną parę aniołów.
Pozdrawiam i życzę zdrowia -Yrsa

Na Zielonym Patyku pisze...

Urocze są! Pozdrawiam:)